Dziś chcielibyśmy się poużalać nad powszechną we wszystkich okolicznych sklepach modą na wyżej wymienione elementy ubioru - być może dlatego, że niewiele jest rzeczy bardziej wulgarnych i rzygoinspirujących (dla brzydszej połowy FESZYNEBYL owacje na stojąco za niebanalny słownik:)), niż ubieranie kobiet, czy często nawet dziewczynek, w obcisłe „skórzane” kurtki, legginsy i całą masę bardziej lub mniej, hm, zastanawiających fatałaszków.
Bardzo często, czy to na rozmaitych blogach, czy podczas wywiadów ze znanymi projektantami, stylistami, lub innego rodzaju -istami, spotykam się ze stwierdzeniem, że ubiorem pokazuje się to, kim się jest. Idąc tym tropem, zastanawia nas, kim są lateksowe dziunie, z jednej strony paradujące w popularnych obecnie ramoneskach, czy raczej „ramoneskach” i z powbijanymi (lub założonymi w formie biżuterii) gdzie tylko się da, ćwiekami (kiedyś przecież symbolami niezależności i buntu - notabene również wobec konsumpcyjnego podejścia wobec siebie samych) - z drugiej wystawiających na pokaz ubrane w najbardziej skąpe ubrania, tyłki?
Właśnie. Dlatego w tym miejscu gorący apel do wszystkich feszynerek tego świata: miejcie, drogie Panie, jakieś perspektywy.
Stylowe, czy fajne to słowa całkowicie odbiegające od realiów które dostrzegamy na ulicach codziennie (i przecież nie ulicach uciech tutaj mowa, lecz o zwyczajnych deptakach i uliczkach). Smutne, że bycie tanią lalą zdaje się być celem wielu kobiet, dziewczyn i dziewczynek. Że pod przykrywką ubrań i dodatków nawiązujących do licznych subkultur wiążących ze sobą nieraz piękne poglądy i idee, często promuje się pusty seksapil. Że właśnie seksualność tam, gdzie jeszcze nie powinno jej w ogóle być, nie budzi już niczyjego zgorszenia, a troskliwe mamusie chwalą swoje ubrane tak, a nie inaczej, trzynastoletnie córeczki - „bo przecież jesteś piękną kobietą”.
A wszystko ku uciecze rzeszy pedofilów żądnych łatwo dostępnej perwersji. Niestety.






Brak komentarzy:
Prześlij komentarz