Dziś więc to, co tygryski lubią najbardziej,
czyli wielka moda dla małych feszynerów.
Silesia City Center (Facebook)
Plan był prosty: wybrać się na imprezę, która w jakimś stopniu ukształtować miała trendy na tegoroczne wiosnę i lato. Szybko jednak okazało się, że cała impreza po prostu (przynajmniej porównując ją do rozgłosu, jaki zyskałą) leży. Prowadzący - Kinga Rusin i Olivier Janiak, mówiąc krótko i dosadnie - zgarnęli śliczną sumkę za pokazanie swoich jeszcze śliczniejszych buziek (i to im się ceni), natomiast co do reszty nie popisali się zupełnie. Wyjątkowo niesmaczny był widok Janiaka toczącego pianę z ust, gdy przypadkiem poruszył kwestię produkcji kurtek z prawdziwej skóry, i mylącego nazwy marek biorących udział w pokazie. Co prawda Pani Rusin próbowała jeszcze jakoś go naprostować, jednak efekt był doprawdy opłakany. Oboje pokazali poziom o wiele niższy, niż możemy to obserwować w programach telewizyjnych na co dzień.
Na wybiegu modelki chwiejnym krokiem wbijały wydarzeniu kolejne gwoździe do trumny, gdy na zbyt wysokich szpilkach potykały się o własne nogi. Ich wątłe ciała pozbawione biustonoszy prezentowały zabawną mieszankę kreacji - najpierw beznadziejnie nudnych, innym razem karykaturalnie przekombinowanych. Kreacji ogólnie bez większego szału - jednak o odpowiednio zawyżonej cenie i obowiązkowej, pożądanej ponad wszystko, metce.
www.mmsilesia.pl
I żeby teraz nie było, że jesteśmy potworami
bez serca, bandą profanatorów wobec największych świętości oraz nieczułymi na
wyższe przeżycia duchowe ignorantami dodamy, że obecność na tej imprezie była
dla nas całkiem dobrą zabawą. Ponadto przyznajemy, że nie taki diabeł straszny,
jak go malują - wśród stosów bezkształtnych szmatek można było znaleźć wiele
modowych perełek, a wspomniane modelki swoje plączące się nieustannie kończyny uroczo
rekompensowały niezaprzeczalnie rozbrajającymi uśmiechami.



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz