poniedziałek, 18 marca 2013

Ideału w ideale wieczny niedostatek

   Witamy słonecznie po przeszło tygodniowej przerwie :)
   Słonecznie dlatego, że aura za oknem wybitnie nam nie sprzyja, więc chociaż w ten skromny sposób trzeba spróbować poprawić sobie humor, a przeszło tygodniowej, ponieważ wyjątkowo męczący to był tydzień. Taki maraton.

   Spokojnie, są jednak powyższego plusy – między innymi mieliśmy chwilę na obmyślenie blogowego rozkładu jazdy na następne kilka dni. I chociaż dzisiejszy post to takie odgrzewane kluchy, temat – rzeka i nie wiadomo, czy można jeszcze powiedzieć o nim coś względnie oryginalnego, spróbujemy.



   W zachodnich normach rzecz ujmując – kobieta powinna mieć mniej więcej 175cm wzrostu (z czego 140 winny stanowić – koniecznie szczuplutkie - nogi, a 20 - szyja). Waga oczywiście niech nie przekracza 45 kilogramów, a wymiary niech mieszczą się w normach słynnego 90x60x90. Nie ma najmniejszego problemu. Teraz tylko, Proszę Państwa, przenieśmy te dane na rzeczywistą sylwetkę. Czy nie tworzy Wam się przed oczami dziwny, bo bardzo nierzeczywisty obraz? Czy nie przypomina się któraś ze scen głośnej produkcji Marsjanie atakują?







   Dlaczego więc standardowe sklepowe rozmiarówki mieszczą się w bardzo szerokim przedziale 34 – 46? Być może mamy szanse na pokazanie się z własnym (bardziej przystępnym i dostępnym) ideałem kobiecości zamieszkującym naszą planetę i Marsjanie nam potrzebni nie są ;)



   Mniejsza o kanon. Realia wskazują często na odmienne i dużo bardziej indywidualne podejście mężczyzn do wyglądu swoich wybranek. Nasze prywatne zdanie wskazuje jednoznacznie na to, iż można znaleźć w tych poglądach kompromis. Że można być szczupłym bez prezentowania wszystkich żeber, ścięgien i czego tam natura nie wymyśliła (ale też w drugą stronę: że kobiecość rozumiana poprzez pełne kształty, wcale nie oznaczają wylewającego się, naturalnie spod zbyt obcisłych spodni, tłuszczu.)

*      *      *

   Kobiecość tkwi przede wszystkim w głowie, pewnie nieraz to słyszeliście. Nie ma sensu katować się morderczymi dietami, jeśli matka natura obdarzyła nas krągłościami (bo i tak w XXS nie uda nam się wskoczyć), ani śnić o kształtach gwiazd kina lat 50., jeśli dana nam figura filigranowej rusałki. I w tym całe kobiet szczęście, bo przecież najwięcej piękna tkwi w różnorodności właśnie.

14 komentarzy:

  1. Bardzo świetny post ♥
    Komentujesz? Obserwujesz? Robię to samo! ;)
    julia-juuliaa.blogspot.com
    obserwuje

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Chętnie poobserwujemy, chociażby z ciekawości co do nowej odsłony Twojego bloga... :)

      Usuń
  2. masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękujemy serdecznie.
      Już odwiedziliśmy. Obserwujemy i zapraszamy ponownie tutaj:)

      Usuń
  3. Haha, obrazki świetne!
    Ja akurat jestem chudziutka, ale z przypadku, nie wyboru :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, obrazki bardzo sarkastyczne, ale przy okazji niezwykle trafne:)

      Usuń
  4. Bardzo fajna notka ! : * Więcej takich < 3 Obserwujemy ?? Bo ja już : )Pozdrawiam ! : )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chętnie. Będzie więcej, gdy pojawią się inspiracje:)

      Usuń
  5. Dzięki, zapraszamy:) I oczywiście my również odwiedzimy

    OdpowiedzUsuń
  6. U mnie pogoda straszna... : /
    obserwujemy ?? ( odpowiedz proszę u mnie ; ))
    pozdrawiam oraz wesołego jajka ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  7. Czekam na nową notkę oraz obserwuję ! ; )

    OdpowiedzUsuń
  8. najważniejsze żeby nie popadać w skrajności :) i racja, kobiece kształty to nie brzuch wypadający z za małych spodni:D
    może obserwujemy? :)

    OdpowiedzUsuń