Słonecznie dlatego, że aura za oknem wybitnie nam nie sprzyja, więc chociaż w ten skromny sposób trzeba spróbować poprawić sobie humor, a przeszło tygodniowej, ponieważ wyjątkowo męczący to był tydzień. Taki maraton.
Spokojnie, są jednak powyższego
plusy – między innymi mieliśmy chwilę na obmyślenie blogowego rozkładu jazdy na
następne kilka dni. I chociaż dzisiejszy post to takie odgrzewane kluchy, temat
– rzeka i nie wiadomo, czy można jeszcze powiedzieć o nim coś względnie oryginalnego,
spróbujemy.
W zachodnich normach rzecz ujmując –
kobieta powinna mieć mniej więcej 175cm wzrostu (z czego 140 winny stanowić –
koniecznie szczuplutkie - nogi, a 20 - szyja). Waga oczywiście niech nie
przekracza 45 kilogramów, a wymiary niech mieszczą się w normach słynnego
90x60x90. Nie ma najmniejszego problemu. Teraz tylko, Proszę Państwa,
przenieśmy te dane na rzeczywistą sylwetkę. Czy nie tworzy Wam się przed oczami
dziwny, bo bardzo nierzeczywisty obraz? Czy nie przypomina się któraś ze scen
głośnej produkcji Marsjanie atakują?
Dlaczego więc standardowe sklepowe rozmiarówki
mieszczą się w bardzo szerokim przedziale 34 – 46? Być może mamy szanse na
pokazanie się z własnym (bardziej przystępnym i dostępnym) ideałem kobiecości
zamieszkującym naszą planetę i Marsjanie nam potrzebni nie są ;)
Mniejsza o kanon. Realia wskazują
często na odmienne i dużo bardziej indywidualne podejście mężczyzn do wyglądu
swoich wybranek. Nasze prywatne zdanie wskazuje jednoznacznie na to, iż można
znaleźć w tych poglądach kompromis. Że można być szczupłym bez prezentowania wszystkich żeber, ścięgien i czego tam natura nie wymyśliła (ale też w drugą stronę: że kobiecość rozumiana poprzez pełne kształty, wcale nie oznaczają wylewającego się, naturalnie spod zbyt obcisłych spodni, tłuszczu.)
* * *
Kobiecość tkwi przede wszystkim w głowie, pewnie nieraz to słyszeliście. Nie ma sensu katować się morderczymi dietami, jeśli matka natura obdarzyła nas krągłościami (bo i tak w XXS nie uda nam się wskoczyć), ani śnić o kształtach gwiazd kina lat 50., jeśli dana nam figura filigranowej rusałki. I w tym całe kobiet szczęście, bo przecież najwięcej piękna tkwi w różnorodności właśnie.





































