Cudze chwalicie, swego nie znacie - głosi stare porzekadło. Prawda to, szczególnie w odniesieniu do naszego stosunku względem innych krajów. W dodatku tak sobie myślę, że powiedzenie to można by nieco rozszerzyć. Wiecie dlaczego? Ponieważ my naprawdę kochamy wszystko i wszystkich. Warunek jest jednak jeden: musi być zachodnie.
Tendencję tę postaram się dziś przełamać. W jaki sposób? Narzekaniem, naturalnie. Ostatni wpis na FESZYNEBYL opierał się na mojej dzikiej krytyce największego polskiego guru modowego w osobie Kasi Tusk. Dziś na tapetę biorę jej angielski... hm, odpowiednik.
Powiem Wam czym mam problem. Chodzi o to, że zupełnie nie potrafię się ustosunkować do, trwającego nieprzerwanie od dłuższego czasu, szumu wokół księżnej Katarzyny.
Wizerunek „Kate” (jak w dalszym ciągu bardzo lubią nazywać ją media - choć koniec końców uważam, że pisanie w ten sposób o członkini rodziny królewskiej, nawet jeśli rodzina ta niewiele mnie obchodzi, jest więcej niż trochę trochę niestosowne) oparto na postaci Kopciuszka - skromniutkiego, niewinnego dziewczęcia. Dopiero ślub spowodował tu przełom. Z dnia na dzień dziewczyna z sąsiedztwa stała się ikoną stylu, wzorem do naśladowania dla tysięcy Angielek. W sieci aż zahuczało od dzikiej podniety na temat niebanalnego gustu księżnej, przełamującej narzuconą klasykę kobiecą nowoczesnością (czy coś w tym stylu). Ona sama szybko stała się modowym głosem pokolenia.
I tu zaczyna się mój problem. Bo chociaż Katarzyna to rzeczywiście bardzo ładna kobieta (choć z zachwytami na temat jej urody również bym nie przesadzała), to w jej sposobie ubierania się nie widzę nic nadzwyczajnego. Owszem, w wielu kreacjach wygląda doprawdy rewelacyjnie, ale tak szczerze - która z nas nie wyglądałaby jak księżniczka w strojach za kilka, jeśli nie kilkanaście tysięcy?
Wizerunek „Kate” (jak w dalszym ciągu bardzo lubią nazywać ją media - choć koniec końców uważam, że pisanie w ten sposób o członkini rodziny królewskiej, nawet jeśli rodzina ta niewiele mnie obchodzi, jest więcej niż trochę trochę niestosowne) oparto na postaci Kopciuszka - skromniutkiego, niewinnego dziewczęcia. Dopiero ślub spowodował tu przełom. Z dnia na dzień dziewczyna z sąsiedztwa stała się ikoną stylu, wzorem do naśladowania dla tysięcy Angielek. W sieci aż zahuczało od dzikiej podniety na temat niebanalnego gustu księżnej, przełamującej narzuconą klasykę kobiecą nowoczesnością (czy coś w tym stylu). Ona sama szybko stała się modowym głosem pokolenia.
I tu zaczyna się mój problem. Bo chociaż Katarzyna to rzeczywiście bardzo ładna kobieta (choć z zachwytami na temat jej urody również bym nie przesadzała), to w jej sposobie ubierania się nie widzę nic nadzwyczajnego. Owszem, w wielu kreacjach wygląda doprawdy rewelacyjnie, ale tak szczerze - która z nas nie wyglądałaby jak księżniczka w strojach za kilka, jeśli nie kilkanaście tysięcy?
twylah.com
handbag.com
Dodatkowo zadajmy sobie pytanie: dlaczego nie ogłoszono Panny Middleton ikoną zanim stanęła na ślubnym kobiercu? Przecież wtedy równie często pojawiała się w telewizji czy na łamach gazet. Była widywana znacznie częściej w rozmaitych sytuacjach, nie tylko tych oficjalnych, to i była okazja poznać jej styl z każdej strony. Pytania to z mojej strony naturalnie retoryczne, bo odpowiedź oczywiście mam już gotową. Katarzyna jest ikoną dopiero teraz, bo dopiero teraz może sobie na to pozwolić. Dopiero teraz ma pod sobą szereg stylistów pilnujących, by nie popełniła żadnego ubraniowego grzechu. Dopiero teraz musiała też zamienić swoje wygodne, żółte szorty na zwiewną sukieneczkę, jak to dworska etykieta bezlitośnie nakazuje.
Do 29 kwietnia 2011 roku Katarzyna była zwykłą Kaśką. Tak samo jak innym kobietom, jej też zdarzały się drobne lub większe wpadki. Czasami ubierała się wprost komicznie. Poniżej dokumentacja fotograficzna dla niedowiarków - na pewno zgadniecie, które zdjęcia zostały zrobione zwykłej Kaśce, a które księżnej Katarzynie...
glossandglam.com
Wniosek z dzisiejszego wywodu jest moim zdaniem prosty: jeśli ikoną stylu jesteś w takim stopniu, w jakim cię wystylizują, ikoną stylu NIE JESTEŚ. No nie ma przebacz, kochana.
Rozgłos, jakim może pochwalić się księżna, wznieca dodatkowo oczekiwanie na Royal Baby. Księżna sprawdziła się już w roli kochającej, cierpliwej żonki, a reszcie rodziny królewskiej zafundowała PR, jakiego pewnie nawet oni sami się nie spodziewali. Miejmy nadzieję, że i w roli matki poradzi sobie tak znakomicie.



dzięki za odwiedziny i również obserwuję pozdr
OdpowiedzUsuńAle piękne Sukienki mają.: )
OdpowiedzUsuńPozdrawiam !! ; )
Dziękuję:)
UsuńHm, właściwie to jedna osoba. Nie do końca o to chodziło mi w poście, ale cieszę się, że nacieszyłaś oko:)
Świetny blog! Zgadzam się z Tobą w pełni. Każda kobieta wyglądałaby jak księżniczka w tak drogich ubraniach, a do tego pod okiem stylistów. Pozdrawiam Cię i z chęcią obserwuję!
OdpowiedzUsuńHi beautiful!! Thank you for stopping by, I really appreciate it like always :)
OdpowiedzUsuńBtw this is a really good post too :)
Come to see my new post at;
http://peaceinmyshoes.blogspot.com.es
I will look, certainly:)
UsuńTen komentarz został usunięty przez autora.
OdpowiedzUsuńbo teraz ma tytuł to musi mieć uznanie! pozdr i zapraszam na nowy post
OdpowiedzUsuńNiestety... Tak jakby ludzie nie potrafili sami ocenić, co jest wartościowe, a co nie...
Usuńobserwuję ;3
OdpowiedzUsuńFajnie:)
Usuń